Aktualności

Otwarcie Ratusza

 

 

23 marca 2015 roku można uznać za przełomową datę w historii Zabierzowa. Otóż właśnie tego dnia Urząd Gminy rozpoczął pracę w nowym ratuszu, jedynym chyba ratuszu  wiejskim w Polsce. Powstawał przez 11 lat. Najpierw był w tym miejscu zakład kruszywa kamienia, z którego pył unosił się na całą okolicę. Potem zostały tylko żelbetonowe mury i zwały betonu. W roku 2003 ówczesny wójt gminy Józef Krzyworzeka odkupił teren dla gminy. Następny wójt Halina Kurtyka rozpoczęła proces dokumentacji architektonicznej, obecna wójt Elżbieta Burtan z uporem, ale i konsekwencją doprowadziła mimo wielu kłopotów i problemów do dokończenia budowy. Dziś gmina Zabierzów może w całym kraju pochwalić się ratuszem i rynkiem na miarę czasu.

Prace przy budowie ratusza od samego początku, czyli od zamiaru wykupienia gruntu aż do zakończenia budowy śledzili z uwagą mieszkańcy nie tylko Zabierzowa; niewielu wierzyło, że sprawę da się doprowadzić do końca. Ale byli też tacy, którzy nie tracili tej wiary nigdy, jak chociażby sąsiad tego terenu, zabierzowski poeta Krzysztof Ślusarczyk, który na bieżąco dokumentował przebieg zabiegów o ratusz i jego powstawanie, także  w poetycki sposób:

 

Pod słońce

stoję pod słońce

z szybą nieba

 

za torami

których nie widać

 

a one jak zwykle

tu i tam

 

pstrykam ratusz

osty z makami

 

wznosząc szkło

niech myślą że toast

 

a to tylko

zielona wieża

 

Z mojego okna

To nie było tak dawno, ale na fotografii z pamięci tylko szara biel i czerń, ta pierwsza to pyl z mielonego kamienia, a druga – sadza z komina kotłowni. Dwa kolory, jedno wielkie utrapienie. I to w środku wsi.

 

Równo 14 lat temu w gazecie „Znad Rudawy” ukazał się mój pierwszy tekst. Nomen omen traktował o konieczności wybudowania rynku w Zabierzowie, miał tytuł „Bez serca”, a jawił się wtedy niby mrzonka. Po latach, kiedy już owo serca zaczyna bić, z pewnością nikt nie uwierzy, że był to dla mnie tekst najserdeczniejszy, jak marzenie, które powtarzane musi się spełnić.

Toteż powtarzałem je tym, którzy chcieli czytać „Życie Zabierzowa” w cyklu Mój Zabierzów, a także w „Okolicach”. I sobie, w tekstach jeszcze bardziej osobistych, z których prawie poetycki tom. Zresztą nie mogło być inaczej, kiedy w domu ma się okno z widokiem na przyszłe forum czy agorę, kiedy nie sposób przejść przez Zabierzów, omijając, podkreślałem to na każdym kroku, najważniejsze miejsce.

I niecierpliwie, choć tylko słowem, wznosiłem wieżę ratusza, zanim jeszcze na placu pojawił się dźwig, przysiadałem na ławce, choć dopiero rosło na nią drzewo, a wszystko w oczekiwaniu na pointę, niczym na wodotrysk w fontannie, na wielki ład, który – wierzę – odtąd nie tylko w gwiazdach.

Krzysztof Ślusarczyk